Tisbo
Blog
Wróć na blog

Strzelec się nie nudzi. Odchodzi wcześniej.

Zaczynanie przychodzi ci łatwo. Trudniej jest zostać, gdy przestaje być ekscytująco. O ludziach, którzy nazywają wolnością nieobciążanie niczym.

Carta de tarot de Sagitario sobre fondo azul noche, junto al titular «Sagitario no se aburre. Se va antes.».

Zawsze jest coś nowego i zawsze przychodzi w samą porę

Jest jeden bardzo konkretny moment, który się powtarza: to, co robisz, zaczyna wymagać od ciebie stałości zamiast entuzjazmu. I właśnie wtedy pojawia się nowy pomysł.

To nie jest przypadek ani pech. Nowy pomysł przychodzi dokładnie wtedy, gdy poprzedni przestaje dawać to, co brałeś za pewnik, czyli uczucie rozpoczynania czegoś.

Zaczynanie to coś, co naprawdę ci wychodzi. Pierwsze dni czegokolwiek — pracy, relacji, projektu, języka — mają energię, którą wykorzystujesz lepiej niż prawie nikt. Problem nie leży w tym. Leży w szóstym tygodniu.

Nuda to wygodne wytłumaczenie

Wersja, którą opowiadasz, to że szybko się nudzisz. To dobre wytłumaczenie, bo dobrze cię przedstawia: oznacza, że masz więcej zdolności niż cierpliwości, że potrzebujesz bodźców, że nie jesteś stworzony do małych rzeczy.

Ale spójrz na tę sekwencję jeszcze raz. Nie odchodzisz, gdy coś staje się nudne. Odchodzisz trochę wcześniej: gdy zaczyna wymagać od ciebie, byś został.

Ta różnica jest wszystkim. Nuda to reakcja na to, co na zewnątrz. Odejście tuż przed tym, jak zaczynają cię prosić o pozostanie, to decyzja o tym, co wewnętrzne.

Co się chroni, odchodząc

Jeśli zostaniesz, dzieją się rzeczy, których nie kontrolujesz. Ktoś zaczyna na ciebie liczyć. Widać, jeśli coś robisz źle. Już nie możesz powiedzieć, że nie próbowałeś na poważnie, bo naprawdę próbowałeś.

Odejście w odpowiednim momencie unika tego wszystkiego nagle. A poza tym ma dobrą prasę: nikt nie nazywa cię tchórzem za rozpoczęcie czegoś nowego. Nazywają cię niespokojnym, ciekawym, wolnym.

Dlatego to działa tak dobrze przez tyle lat. To ucieczka, która z zewnątrz wydaje się cnotą, a od wewnątrz odczuwasz to jak cnotę.

To, co nie waży, też nie podtrzymuje

Koszt nie jest widoczny na początku. Na początku widać tylko zysk: niczego nie ciągniesz za sobą, nikomu nic nie jesteś winien, możesz zmienić życie w miesiąc.

Widać to później, i to w sposób bardzo mało dramatyczny. Pewnego dnia coś się wydarza i potrzebujesz oprzeć się na czymś, co tam było przez lata. I odkrywasz, że od dłuższego czasu wybierasz rzeczy, które nie ważą, właśnie po to, by nie musieć ich dźwigać.

To, co nie waży, też nie podtrzymuje. To ta sama właściwość widziana z drugiej strony.

Nie musisz zostawać we wszystkim. Są rzeczy, które zostawia się z dobrych powodów i te się tu nie liczą. Ale warto spojrzeć na jedną: z tego, co zostawiłeś, ile zostawiłeś, bo już nie miało sensu, a ile tuż przed tym, jak zaczynało od ciebie czegoś wymagać?

I drugą, bardziej niewygodną: jeśli teraz w twoim życiu jest coś w tym szóstym tygodniu, co to jest?

Strzelec się nie nudzi. Odchodzi wcześniej. | Tisbo — Tisbo